piątek, 11 listopada 2016

I znów ta huśtawka

Hej :) Dziś czuję się strasznie. Nie powiem, rano było fantastycznie. Ale potem... wszystko posypało się w dół :( Okropny dół. A więc tak, jakiś czas temu założyłam konto na jednym z portali dla singli. Poznałam kogoś, fajnie nam się czatowało, trwało to dobrych kilka tygodni, naprawdę miły gość, lubiliśmy ze sobą pisać i w ogóle. Nawet zaproponował spotkanie. Wszystko było ok, dopóki... nie przesłałam mu swojego zdjęcia. Wtedy odpisał tylko, że coś mu wypadło i takie tam... Nawet nie wiecie jak ja się teraz czuję... Nie jestem brzydka, jestem zadbaną normalną kobietą, może nie mam figury modelki, ale nie jestem też grubasem. A może jednak jestem brzydka, gruba i paskudna? To już drugi raz, kiedy ktoś nagle przestaje się odzywać, czy odwołuje spotkanie widząc moje zdjęcie... I tak się zastanawiam, co jest ze mną nie tak? To naprawdę boli... Najchętniej zjadłabym pół opakowania jakichś antydepresantów, ale nie mam takowych :p

czwartek, 10 listopada 2016

Coraz więcej niepewności

Witajcie. Dziś czuję się fatalnie. Wczoraj wieczorem wzięłam trzecią tabletkę Depakine. Jedyny plus - sen przyszedł szybko, nie męczyłam się do późnych godzin nocnych z zaśnięciem. Ale na tym koniec. Pojawiły się koszmary senne (ostatni raz miałam je jak byłam nastolatką). Od rana czuję się jak jakieś zombi, mam dziwne stany lękowe, których nigdy nie miałam. Nie wiem, czy to wynik działania leku, czy też może mojego negatywnego nastawienia do niego, ale chyba raczej to pierwsze. Forów o ChAD już nie czytam, bo nie wiem, co tam jest prawdą, a co nie. Na domiar złego idąc rano z psem na spacer spotkałam sąsiada. Trochę się zdziwiłam, bo byłam święcie przekonana, że jest w szpitalu, gdzie właśnie operują mu żylaka. Taaaa... Jak się okazało operacji w najbliższym czasie nie będzie, bo... on też bierze Depakine (co prawda w dawce 2 razy takiej jak ja) i jak mu zrobili w szpitalu badania, wyszło szydło z worka. Czasy krzepnięcia tak niskie, że każdy zabieg zagraża życiu, we krwi amoniak, wątroba prawdopodobnie rozwalona, czeka na wizytę u hepatologa. I oczywiście konieczna będzie zmiana leków na inne. Kurcze, coraz bardziej się boję, tego leku.Choć spróbuję dać mu szansę, w końcu przez miesiąc chyba nic mi nie zdąży uszkodzić ;) Tylko te chlolerne koszmary i lęki. Cóż, może organizm musi przywyknąć, sama już nie wiem. W każdym razie, mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej, a moja pani doktor jednak zmieni mi lek na coś, co mniej szkodzi. A teraz pora wziąć się za coś konstruktywnego, w końcu wyniki moich badań same się nie przepiszą do kompa, artykuł też raczej sam się nie napisze :)

środa, 9 listopada 2016

Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

I oto 2 dni temu nadszedł czas na uderzenie się w pierś i wizytę u lekarza. Trochę sobie pogadałyśmy z panią doktor, nie wiem na ile to było szczere, a na ile chciała mnie uspokoić i skłonić do leczenia, ale uwierzcie, tylu miłych słów dawno nie słyszałam. Fajne uczucie kiedy ktoś ci mówi, że jesteś inteligentna, pogodna, silna psychicznie i nie jeden na twoim miejscu dawno by się załamał do reszty.
Postanowione, chwytam byka za rogi i walczę. Choć wiem że będzie to nierówna walka... Na początek dostałam depakine chrono 300. Teoretycznie lek bezpieczny i taki po którym nie przytyję. Przeczytałam ulotkę, opinie w necie i... mam ochotę udusić moją panią doktor. Bezpieczny? Rozwala wątrobę, nerki, wypadają po nim włosy i tyje się na potęgę. Znów ta myśl, żeby nie brać tego paskudztwa. A zaraz potem następna: przecież mam najmniejszą dawkę, ludzie z forum brali 3 lub 4 razy tyle, przez kilka lat. Wizytę mam za 4 tygodnie więc może warto spróbować, a potem poprosić i zmianę na coś co jednak wyrządza mniej szkody. Ufff... rozsądek wziął górę. Teraz czekam na ewentualne efekty, bo szczerze czuję się kiepsko. Lecę w Dół, czuję to. Są momenty kiedy śmieję się jak mysz do sera, ale zaraz potem ktoś lub coś przypomni mi o beznadziejności tego świata i mojej przy okazji... Ja chcę żyć normalnie, nie odczuwać tej ciągłej huśtawki emocjonalnej, czy to aż tak wiele?

Potem nastał bunt

Witajcie znów. W tym poście postaram się dokończyć moją historię, bo pora w końcu zająć się teraźniejszością, a jest czym :) A zatem, jak mogliście wcześniej przeczytać, dostałam diagnozę i leki, które miały ustabilizować mój nastrój. Owszem, ustabilizowały, ale chyba tylko depresję. Nie dość, że po nich przytyłam, to jeszcze czułam się fatalnie. Totalna niemoc, niechęć do wszystkiego, funkcjonowałam bo musiałam. I wciąż tylko jedna myśl. Skoro te prochy nie działają, to znaczy, że nie jestem chora. Ja przecież nie mogę być chora. Mam tyle planów na przyszłość, a ta choroba... I tu zrobiłam najgorsze co mogłam zrobić (jak się potem dowiedziałam). Zamiast szukać informacji na sprawdzonych portalach, gdzie mają dostęp też lekarze, czytałam pierwsze lepsze fora. Dlaczego to jest złe? Forum można przejrzeć jak chce się wybrać kanapę, a nie jeśli chodzi o choroby i to psychiczne. Otóż na tych forach jest wiele osób które naprawdę cierpią na ChAD, ale jeszcze więcej jest takich które mają poważniejsze zaburzenia, np schizofrenie, czy zaburzenia osobowości, nie godzą się z diagnozą, wmawiają sobie i światu, że to tylko choroba afektywna i wypisują na tych forach dziwne i przerażające rzeczy. Ale ja o tym nie wiedziałam. Skutek oczywiście do przewidzenia. Przestałam się leczyć... Ha! przez pierwszy miesiąc, może 2 czułam się mega, tzn "normalnie", świetnie funkcjonowałam i w ogóle. Jednak z czasem pojawiły się trudności ze snem, rozdrażnienie takie jakiego jeszcze w życiu nie miałam, przeszkadzało mi dosłownie wszystko, począwszy od włączonego radia, skończywszy na tym, że długopis na biurku był przestawiony. Chwilę potem cieszyłam się jak dziecko z byle powodu, by później się poryczeć, czy wpaść w furię, bo ktoś mi coś niemiłego powiedział, albo nie mogłam znaleźć jakichś dokumentów. I wtedy zrozumiałam, że nie mogę tak dalej, bo to mnie zniszczy. Trzeba przeprosić się z psychiatrą.

Czym jest ChAD?

Dziś trochę teorii. Co kryje się pod tajemniczym skrótem ChAD? To pytanie zadaje sobie chyba każdy, u kogo padło choć podejrzenie tej zdradliwej choroby. 
ChAD czyli choroba afektywna dwubiegunowa, zwana też cyklofrenią, a dawniej psychozą maniakalno - depresyjną, to ogólnie rzecz biorąc zaburzenie psychiczne, które charakteryzuje się cyklicznymi, naprzemiennymi epizodami depresji i manii, międzyktórymi mogą występować stany tzw "normalności" czyli zdrowia psychicznego.
Choroba ta dotyka równie często mężczyzn, jak i kobiet, przeważnie diagnozuje się ją w 2 dekadzie życia, choć oczywiście są wyjątki. Wyróżnia się kilka typów ChAD; za podstawę klasyfikacji uważa się długość poszczególnych faz (mania/hipomania, depresja), obecność lub nie faz zdrowia psychicznego, oraz częstotliwość pojawiania się faz. I tak:
  • typ 1 - tzw pierwsza postać klasyczna, której diagnoza zazwyczaj nie budzi wątpliwości. Przebieg choroby jest zazwyczaj ciężki, niosący wiele poważnych konsekwencji. U chorego obserwuje się pełnoobjawowe manie i depresje, z przewagą długości tych drugich (zazwyczaj 4 - 9 miesięcy, podczas gdy manie trwają 2 tygodnie do 5 miesięcy).Między rzutami choroby występują okresy zdrowia, które mogą trwać nawet kilka lat. 
  • typ 2 - drugi klasyczny typ. Od pierwszego odróżnia go fakt, że depresje w przebiegu ChAD 2 typu mogą być ciężkie, manie natomiast zawsze są łagodnie (tzw hipomanie) i trwają krócjej niż w typie 1. 
  • typ 3 - ChAD z szybką zmianą faz. U chorego w ciągu roku występują, 4 bądź więcej okresów mani/depresji. Najczęściej fazy te przechodzą bezpośrednio jedna w drugą, choć zdarza się, że występują między nimi krótkie okresy zdrowia. Postać ChAD z szybką zmianą faz występuje częściej u kobiet i u osób z wcześniejszym przebiegiem typu II. Jeśli choroba przebiega w taki sposób od początku, to, zwłaszcza u osób młodych, może być trudna do zdiagnozowania. Bywa bowiem rozpoznawana błędnie jako zaburzenia osobowości albo problemy rozwojowe (psychologiczne). 
  • typ 4 - ChAD z bardzo szybką zmianą faz. przebiegi choroby z jeszcze szybszą, częstszą, zmianą faz chorobowych. W 1996r. wprowadzono (Kramlinger i Post) pojęcie ChAD z ultraszybką zmianą faz  gdy epizody chorobowe trwają kilka dni do kilku tygodni oraz ChAD z okołodobową zmianą faz , gdy oba bieguny choroby ujawniają się, nieraz kilkakrotnie, w okresie 24–48 godz. 
  • typ 5 - sezonowe zaburzenia afektywne.Termin "sezonowy" kojarzy się dziś częściej z depresją (depresja nawracająca sezonowo). Zjawisko sezonowości może jednak dotyczyć także zaburzeń dwubiegunowych. W tym typie choroby depresje występują regularnie w miesiącach jesienno-zimowych, a okresy wzmożonego samopoczucia wiosną i latem. 
  • cyklotymia - według niektórych psychiatrów zaliczana do tzw spektrum choroby afektywnej dwubiegunowej, zwana też małym ChAD. Charakteryzuje się wyłącznie łagodnymi postaciami hipomani i subdepresji. Dla otoczenia chorego może to sprawiać wrażenie normalnych cech charakteru, jednakże dla chorego staje się uciążliwe.
  • typ niesprecyzowany - takie zaburzenia afektywne dwubiegunowe, które w obserwacji i wywiadzie nie dają się zaklasyfikować jako żadne z powyższych.
Oczywiście jest to tylko jeden z podziałów, najczęściej stosowany. Prawda jest jednak taka, że co psychiatra, to podział ;) Należy też pamiętać, że u każdego przebieg choroby jest inny. Nie ma 2 takich samych ChAD'owców :D 

wtorek, 8 listopada 2016

Na początku była depresja...

Cześć. To jam Mała Mi, niedawno stuknęła mi 30 i jakieś pół roku temu zdiagnozowano u mnie ChAD z szybką zmianą faz.
Ale zacznijmy od początku, bo to wcale nie było oczywiste. Pierwszy raz wylądowałam u psychiatry jakieś 4 czy 5 lat temu. Z depresją. Przynajmniej ja nazwałam tak stan, kiedy miesiąc przed obroną inżyniera jeden z wykładowców robił mi straszne problemy, byłam bezradna i upokorzona do tego stopnia, że było mi wszystko jedno. Przestało mnie obchodzić, czy mi da człowiek zaliczenie w terminie, czy w ogóle się obronię, w końcu było mi tak wszystko jedno, że chciałam zrezygnować ze studiów, zamknąć się w domu i nie wychodzić. I tu zapaliła mi się czerwona lampka. Ostatkiem sił zmusiłam się do pójścia do lekarza. Niestety, on nie widział grama depresji w mojej depresji... Wtedy, gdyby nie pomoc życzliwych mi osób, byłoby ze mną źle. Na szczęście inżyniera obroniłam magistra też, a teraz robię doktorat :)
Kolejna wizyta u psychiatry, a raczej w poradni leczenia nerwic - jakoś przełom 2014 i 2015. Myślałam że to zwyczajna nerwica. Rozdrażnienie, bezsenność, wszystko mi przeszkadzało, brak koncentracji, zmęczenie... niby nic ale zaczęło mi to przeszkadzać w funkcjonowainu, proszki typu poisitivum, valused cz inne cuda bez recepty albo nie działały, albo byłam po nich ospała jak zombi. Oczywiście były dni kiedy moja "nerwica" ustępowała, wszystko wracało do normalności. Jakież było moje zdziwienie kiedy pani doktor już na 1 wizycie zasugerowała ChAD. Oczywiście konsultacje z psychologiem, kolejne wizyty aż w końcu stwierdziła, że jest pewna że to ChAD. Dostałam bodajże Rospolept, broszurkę o życiu z tym paskudztwem i kolejny termin wizyty za miesiąc. Przeczytałam stron z broszurki i tylko jedna myśl. Dlaczego ja? Ja nie mogę tego mieć! Jestem przecież inteligentna, wykształcona, chcę robić karierę naukową. A przecież wariat nie może być naukowcem.... Tak wtedy myślałam.